Zawsze postrzegałem Wengera jako flegmatyka, spokojnego człowieka, swą fizjonomią i sposobem bycia przypominał doświadczonego nauczyciela matematyki. Co ciekawe, mój licealny belfer od matmy był do niego nawet podobny, dlatego koledzy z klasy nazywali go “Wengerem”, a bossa Arsenalu - nazwiskiem wspomnianego pedagoga (mniejsza o szczegóły).
Kilka godzin przed zamknięciem okienka transferowego. Arsenal - mimo zakwalifikowania się do LM - w trudnej sytuacji, lanie 2-8 z MU jeszcze siedzi w głowach, pojawiają się głosy, iż czas Francuza na Emirates dobiega kresu…
Obserwuję na kilku portalach - prawie minuta po minucie - swoistą “londyńską gorączkę”. 30 sierpnia kontraktują Parka z Monaco, mówi się o dwóch obrońcach…Jak zapełnić lukę po Cescu i Nasrim? Arteta z Evertonu? Bierzemy!… Postronnemu obserwatorowi te wszystkie przymiarki, plotki i wszelkie info “z nieoficjalnych żródeł”, “poufnie” i wyświechtane: “Jak donosi anonimowa osoba w klubie” oraz “bliski przyjaciel” samego zainteresowanego” może przypominać Football Managera w realu. Oto starszy facet - w tym przypadku Wenger - wpatruje się w ekran klubowego komputera, szybko przebiega wzrokiem po składach europejskich ekip, rzuca okiem na statystyki i parametry, na końcu zatrzymuje się przy “numerkach” z ostatniego sezonu i wydzwania, dopytuje. Szaleństwo…
A może wcale tak nie jest, może przenosiny Andre Santosa (z Fenerbahce) i Pera Mertesakera (z Werderu),wypożyczenie Benayouna, wspomnianych Parka i Artety były zaplanowane wcześniej, nie były planem “B”, a w razie niewypałów Arsene miał kilka opcji awaryjnych.
Prawda czasu, prawda futbolu… Dziś o transferach możesz dowiedzieć się więcej z Twittera i “profilów” zawodników na oficjalnych stronach klubów. Wczoraj śmieszna historia - szok! ze składu City zniknął Balotelli? Po jakimś czasie sprostowanie - informatycy klubu dokonują jedynie korekt w serwisie. Inny wczorajszy hit - Sneijder jest ponoć w drodze do Manchesteru, by podpisać umowę z “Czerwonymi diabłami” - i znowu “pudło”(choć Holender oficjalnie przyznał o wstępnym zainteresowaniu klubu z Old Trafford). Gdzie indziej kolega z reprezentacji zdradza na Facebooku, iż jego kompan ze zgrupowań zasili jego klub. I tak dlaej, i dalej…
Zgodnie z tradycją, “top ten” letnich migracji (głównie sierpniowych, o wcześniejszych pisałem w maju, we wpisie “Otwieranie okna“)
1. Sergio Aguero (Atletico -Man City)
Stawiam go wyżej od transferów Barcy (numer 2. i 3) - szybki, przebojowy napastnik, który 3 bramkami pięknie przywitał się z kibicami “The Citizens”. Aż szkoda, że Mancini nie widzi dwóch Argentyńczyków razem: Tevez i Aguero byłby bardzo ciekawym ustawieniem, ale zgodnie z zasadą wielu trenerów - w ataku ma grać mały i “duży”. Rolę tego ostatniego spełnia Dżeko, a jego ostatni popis karzą przyznać rację trenerowi City.
2. Cesc Fabregas (Arsenal - Barcelona)
Dobry debiut w Supepucharze Europy, okraszony golem. W jego żyłach płynie katalońska krew, a schematy powielane w reprezentacji ułatwią mu ( a może już ułatwiły) funkcjonowanie w Barcie. Tylko jak Pep ich wszystkich pomieści na boisku? (Iniesta i Xavi mają chyba pierwszy plac)
3. Alexis Sanchez (Udinese - Barcelona) - strzelił gola Villareal, jednak pozostaje pewną niewiadomą. Ostrożnie, oby nie skończyło się jak z innym przybyszem z Włoch, niejakim Zlatanem. Suma transferowa i klasa pozwalają wierzyć, że będzie pięknie “hulał” z Villą
4. Juan Manuel Mata (Valencia - Chelsa) - czekając na mecz, zobaczyłem końcówkę meczu The Blues - wtedy dopiero dowiedziałem się o tym ruchu ludzi ze Stamford. Błyskotliwy skrzydłowy zdobył w debiucie piękną bramkę. Dobrą reklamę zrobił mu Silva z City. Bardzo mądry ruch, tym bardziej, że może zmieniać się skrzydłami z Maloudą lub Kalou.
5. Gervinho (Lille - Arsenal) - w debiucie dostał szybką i bolesną lekcję angielskiej piłki od Bartona z Newcastle pt.”jak utrzymać nerwy na wodzy”. Głupia czerwień, ale przyda się Arsenalowi. Świetny sezon w Ligue 1. Przypomina mi trochę Joe Cole’a z młodszych lat ( i lepszej dynamiki). Ten ostatni - dość nieoczekiwanie - zmienił Liverpool na Lille. Ciekawe, czy jego prezentacja w klubie zbiegła się z podpisaniem kontraktu (wreszcie) przez Jelenia. Dla Cole’a - 10-tka w klasyfikacji.
6. Ashley Young (Aston Villa - MU). Od postawy “Młodego” i Welbecka co niektórzy “optymiści” proponują zmianę nazwy stadionu na “Young Trafford”. To, co zagrali razem z Rooneyem i Nanim przeciwko Arsenalowi - poezja. Strzał w dziesiątkę.
7. Miejsce dla Romy - kupno Bojana, Stekelenburga (następca Van der Sara w Oranje - kto przyjmie zakład, że następny klub będzie z Anglii?), Gabriela Heinze, Pablo Osvaldo, a także :
Miralema Pjanicia (z Lyonu) i Fernando Gago (z Realu M.) . Drużyna z Rzymu zmieni się więc prawie tak jak szalejąca w lipcu hiszpańska Malaga.
8. Diego Forlan (Atletico - Inter). Napastnik kompletny. Ciągle mam w pamięci “jego” finał Copa America. Godny następca Eto’o - który poleciał za forsą do Andży, bawić się piłką z Roberto Carlosem.
9. Do wyboru:
Raul Meireles (Liverpool - Chelsea)
Craig Bellamy (City - Liverpool) - duża konkurencja w ataku, ale Walijczyk może biegać na skrzydle
Eljero Elia (HSV - Juve) - a trzeba było zostawić w Turynie szybkonogiego Giovinco…
Emmanuel Adebayor (City - Tottenham) - i Peter Crouch musi odejść do Stoke (zadziwiające, nieprawdaż?)
Są też transfery z cyklu: “dajcie mi ostatnią szansę, a pokażę że jeszcze nie jestem wypalony”:
Diego (wyp. Wolfsburg - Atletico), Hleb (kolejne wyp. - tym razem do “Wilków”), Shaun Wright- Phillips (City - QPR).
***
I tak kończy się mercato. Z mojego punktu widzenia, najlepszy transfer ostatnich lat to przyjście Daniela Ljuboji. Kiedyś myślałem, że po Zeigbo, Edsonie i wczesnym Rogerze nie będzie już takich “magików”. Na szczęście się myliłem.