Dlaczego Franz nie dotrwa do Euro?
Lubię Franciszka Smudę. Czasami podziwiałem. Zapamiętam jego radość na Broendby, szaleńcze podskoki na Ł3, póżniej powrót na Łazienkowską i wspaniałą serię zwycięskich meczów, zakończonych dwuaktową tragedią w Lubinie, po której Frankowi podziękowano.
Jako kibic (L) - z nadejściem każdego (prócz Kubickiego) nowego trenera wierzyłem, że poprowadzi mój zespół do sukcesów i chwały. Jego szczególnie. Pamiętam jego “oczyszczanie atmosfery”, gdy po rzekomych telefonicznych żartach, wyrzucił z drużyny winnych dowcipnisiów. Jak przez mgłę przypominam sobie o jego łódzkim zaciągu, z którego jeden as zagrał 8 minut w Pucharze Ligi. Niektórzy wypominają mu jego wiązankę na jedną z reporterek Wizji Sport.
Impulsywny, używający specyficznej polszczyzny, która mogłaby śmiało stać się tematem niejednej rozprawy doktorskiej. Franz ze swoimi powiedzonkami przypomina mi gościa, który nie załapał się na statek w filmie “Rejs” Piwowskiego. Błyszczałby tam jako naturszczyk.
Piszę te spostrzeżenia na kilka godzin przed meczem z Bułgarią. Nawet dobry wynik tego meczu (choć przewiduję “w plecy”) tego nie zmieni.
Dlaczego Smuda nie poprowadzi naszej reprezentacji na Euro 2012?
1) Bo jest jaki jest. Zaprzecza sobie, gdy mówił o swojej autonomii i samodzielności w podejmowaniu decyzji - tak w kwestii sztabu szkoleniowego (vide Furtok), jak i zapisie w kontrakcie o zakazie krytykowaniu PZPN-u. . Puchar Króla to kolejny przykład “pożytecznego sprawdzianu z silnymi przeciwnikami”.Zasmuca niekonsekwencja w doborze współpracowników Jeszcze wczoraj Jasiu był dobry, dziś jest facetem w krawaciku, który miał tyrać, a nie tyra. A Kazimierski to co robi?
2) Bo trafił na bidę i nędzę piłkarstwa polskiego. Futbolistów, którym filozof z Rotterdamu wmówił bzdety o “international level”, “talentach” i innych “step by stepach”. Znów więc mamy powołania dla piłkarzy, którzy grzeją ławę, ale którzy być muszą, bo innych nie mamy, np. Dudka (Auxerre). Są też tacy, którzy nigdy nie powinni słuchać na murawie Mazurka Dąbrowskiego - bo ich mizeria i w naszej lidze jest widoczna: Mierzejewski z Cracovii, Przyrowski z Polonii (który w ostatnim meczu z Lechem interweniował jakby grał w siatkówkę), o Pawełku szkoda gadać. Jeśli nadzieję pokładamy w Gliku, Sobiechu, czy innych którzy błyskają jak meteory w Ekstraklasie? - to kaj my so?
3) Bo za granicą gra garstka Polaków:pomijany Boruc, Kuszczak, Ireneusz “kontuzja” Jeleń, Ludo, Kosowski. Już nawet Żewłakow siedzi na ławeczce w Pireusie.
4) Bo brakuje nam lidera- no chyba że za takiego uznamy dosyć cichego i skromnego ( co, zrozumcie mnie dobrze, nie jest wadą) Kubę Błaszczykowskiego, który w reprze gdzieś zatracił swoje autentyczne walory, a Murawski takim liderem nie będzie.
5) Bo gdy na 7 czy 8 sparingów, przegramy pięć - to potrzeba będzie znależć winnego. A taki Jurek Engel czy inny Stefek Majewski zawsze zgodzą się przejąć kadrę “dla dobra polskiej piłki”.
6) Bo nie będzie widać postępów i zaczną się kombinacje taktyczne - czy my, mocarze futbolu, możemy sobie pozwolić na grę z jednym napastnikiem? Zawsze jak dostajemy w plecy, jeden czy drugi ekspert wyciąga tą kwestię
7) bo “kruca bomba, mało czasu” - a my chcemy już, zaraz, natychmiast. Pokolenie McDonalda - pragnące dostać szybko, zjadliwie i w ładnym opakowaniu. Na dziś.
8 ) bo każda drużyna rodzi się w eliminacjach, w rywalizacji z silniejszymi lub równymi sobie - ktoś się objawia, ktoś nie sprosta zadaniu, jest zastępowany innym, ten się sprawdza. My tego mieć nie będziemy. Choć nawiasem mówiąc cieszy mecz z Espanią, to czy naprawdę zagramy jescze z Argentyną, Brazylią, Holandią czy choćby Wybrzeżem Kości Słoniowej?
9) bo rządzący naszą piłką w myśl zasady “jakoś to będzie” nie zrobią od siebie nic, by pytanie “co po Euro?” nie było tylko pytaniem retorycznym
10) bo prezesem PZPN-u nie został Boniek i centrala ciągle jest ostatnim bastionem PRL-u w wolnej Polsce
Mimo wszystko, szczerze życzę Frankowi powodzenia. Życzę korony króla strzelców dla Lewandowskiego w zachodniej lidze, życzę Borucowi transferu do Anglii, śnię o Legii w Champions League, naszych polskich drużyn w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Życzę wam, by każda ligowa kolejka obfitowała w hity, który w napięciu przykuwają nas do foteli.
Chciałbym, by mistrzostwo Polski nie było celem samym w sobie. Nie chcę, by mistrz dewaluował się już w pierwszym poważnym starciu z europejskim przeciętniakiem. Życzę sobie nowych ludzi w PZPNie, którzy oczyszczą stajnię Augiasza z tego, co złe.
Wszystkiego dobrego, Franek!
Komentarze (3)
